Stowarzyszenie "Stop Manipulacji"
00-363 Warszawa, ul Nowy Świat 54/56 III piętro
e-mail: stopmanipulacji (at) tlen.pl


<<- Powrót do strony glównej

<- Poprzednia strona

 Nasze artykuły

Nie wierzcie kleksom! - czym jest test Rorschacha

Magdalena Wosik

Byłoby nawet śmiesznie, jak w starym dowcipie: Przychodzi facet do psychiatry, ten rysuje na kartce kwadrat i pyta co to jest? Goła baba - odpowiada Facet. Psychiatra nic nie mówi, rysuje kółko i znowu pyta co to jest? Goła baba. Lekarz zdziwiony rysuje trójkąt znowu pytając co to? Goła baba - niezmiennie odpowiada facet. Proszę pana, Panu się wszystko z seksem kojarzy ? krzyczy wzburzony psychiatra. Ja!? A kto mi te wszystkie świństwa narysował!? - ripostuje facet.

Ale śmiesznie nie jest. Bo na podstawie intuicji psychologa można zabrać dziecko rodzicowi, zostać uznanym za pedofila, otrzymać wyrok sądowy. Jak to możliwe? Wszystko za sprawą testu plam atramentowych Rorschacha ? zwanego właśnie testem Rorschacha - blisko stuletniego narzędzia, którym wciąż posługują się polscy psychologowie. Stworzony został w 1921 roku przez Hermanna Rorschacha (przez kolegów zwanego Kleksem), szwajcarskiego psychoanalityka (z zawodu) i malarza (z zamiłowania).

Akademia Pana Kleksa

Pamiętacie z dzieciństwa fajną zabawę plastyczną polegającą na rzucaniu na kartkę plam farby, a następnie złożeniu kartki na pół? Powstawał symetryczny abstrakcyjny obraz poruszający wyobraźnię - jedni widzieli kwiaty, inni żaby, wampiry, niesamowite budowle, ja - zawsze motyle. Podobnie jest w teście. Badanemu prezentuje się 10 tablic z symetrycznymi plamami atramentowymi: pięć z nich utrzymanych w tonacji szaroczarnej, dwie w szaroczerwonej i trzy w kolorach tęczy. Tablice kolejno pokazuje się osobie poddanej badaniu. Ta z kolei opowiada co na nich widzi. Na podstawie odpowiedzi specjalista psycholog tworzy tzw. psychogram badanego. Psychogram ma z założenia ujawnić najistotniejsze, a zarazem nieświadome obszary osobowości badanego. Pół biedy kiedy skojarzenia badanego są standartowe - wówczas wystarczy porównać je z wynikami z klucza. Gorzej, kiedy bujna wyobraźnia i duża inteligencja badanego rodzi w nim skojarzenia nieoczekiwane, niespotykane, oryginalne. Wówczas interpretacja psychologa więcej niż o badanym mówi nam... o nim samym.

Wybitny polski psycholog, autor wielu podręczników z zakresu psychologii, wykładowca Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej prof. Dariusz Doliński idzie jeszcze dalej w krytyce testu twierdząc, że: "właściwie nie wiadomo co ten test mierzy, jeśli w ogóle coś mierzy poza oryginalnością skojarzeń"

Dramaty Pana Kleksa

Śliczne atramentowe obrazki powinny pozostać fajną dziecięcą zabawą, wspomagającą rozwój wyobraźni dziecka, rozrywką na długie jesienne wieczory (co na obrazku widzi tata, co mama, a co siostra Joasia i kolega Wojtek), pretekstem do śmiechu i zabawy, bohaterem konkursów na najoryginalniejsze skojarzenie. Tymczasem, w rzeczywistości im oryginalniejsze skojarzenie tym gorzej dla badanego - wymykanie się kluczowi rozwiązań może spowodować ich zakwalifikowanie jako bardzo dla nas niekorzystne.

A jednak test ten jest stosowany jako narzędzie diagnostyczne w bardzo poważnych sprawach, a jego wynik decyduje o losach wielu osób. Stosują go psychologowie pracujący jako biegli sądowi w sprawach tak delikatnych jak przestępstwa seksualne. W przypadkach, kiedy rozwodzący się rodzice nie potrafią wspólnie wypracować Planu Wychowawczego polskie sądy rodzinne kierują jedno z nich (najczęściej wciąż ojca) na spotkania w Rodzinnych Ośrodkach Diagnostyczno - Konsultacyjnych. A zatrudnieni tam specjaliści wciąż lubią ten nierzetelny i nietrafny test. Dlaczego? Bo... jest. Dopóki będzie to narzędzie, które znajduje się na liście testów Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, dopóty znajdą się psychologowie, którzy ludzki los uzależnią od stworzenia wyłaniającego się z nieregularnych atramentowych plam.

Golarz Filip i obrońcy Kleksów

Niczym książkowy Golarz Filip na wojnę z niszczycielskimi kleksami wyruszyło już kilka środowisk: portal internetowy racjonalista.pl, Klub Sceptyków Polskich z psychologiem dr. Tomaszem Witkowskim na czele, Stowarzyszenie Stop Manipulacji, organizatorzy i sympatycy konferencji "Psychologia to nauka, nie czary" : prof. Dariusz Doliński, dr Konrad Maj, prof. Grzegorz Sędek (SWPS), prof. Ryszard Stachowski (Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu), prof. Eleonora Bielawska-Batorowicz (Uniwersytet Łódzki). Ponad setka ludzi nauki, praktykujących psychologów i studentów psychologii, pedagogiki, psychiatrii wzięło udział w lutowej, wrocławskiej akcji przeciwko stosowaniu tego narzędzia.

Opór psychologów związanych z Polskim Towarzystwem Psychologicznym i Stowarzyszeniem Psychologów Sądowych jest duży. Ci ostatni w ogóle nie dostrzegają problemu, ci pierwsi - jak Małgorzata Toeplitz-Winiewska, przewodnicząca PTP wprawdzie postulują zaprzestanie ich stosowania w sprawach karnych, jednocześnie rekomendując ich wiarygodność w niemniej dramatycznych sprawach rodzinnych. Pokazują bowiem według niej relacje między poszczególnymi członkami rodziny i są łatwe w zastosowaniu.

Co gorsza wiele innych instytucji mających pomagać rodzinom w trudnych sytuacja np. Pracownia Pomocy Psychologicznej dla Dzieci Dorosłych i Rodzin wciąż stawia na testy projekcyjnie (test Rorschacha, Test Bajek) szkoląc psychologów i używając w diagnozie tych kontrowersyjnych narzędzi. Zajęcia w pracowni prowadzi dr Alicja Czerederecka - znana orędowniczka i zwolenniczka niemiarodajnych metod projekcyjnych.

Jak się bronić przed Panem Kleksem?

Dlatego, aby pomóc osobom, które zostaną skierowane na badanie testami projekcyjnymi Towarzystwo Sceptyków Polskich zamieściło na swojej stronie test wraz z "bezpiecznymi" odpowiedziami. Ponadto przypomina wszelkim zainteresowanym, że udział w badaniu jest dobrowolny i wymaga zgody badanego. Aktywiści Towarzystwa podają także merytoryczne argumenty, na które powinien powołać się potencjalny badany, odmawiając udziału w testach:

  • wynik testu nie spełniają podstawowych kryteriów stawianym testom psychologicznym: standaryzacji, rzetelności i trafności - jednym zdaniem zrozumiałym dla laika: test nie mierzy wiarygodnie, tego co mierzyć powinien,
  • test ma tendencje do zbyt częstego przypisywania patologii osobom zdrowym,
  • wyniki może w paradoksalny sposób fałszować wysoka inteligencja badanego ? im wyższy iloraz inteligencji tym bardziej patologiczne wyniki. Wiąże się to z dużą ilością odpowiedzi udzielanych przez osoby o wysokiej inteligencji. Im więcej odpowiedzi tym większa szansa na odnalezienie w nich treści negatywnych, agresywnych, patologicznych.
  • istnieje szereg innych, lepszych metod diagnostycznych dostępnych doświadczonemu psychologowi, które pozwolą na zbadanie interesujących aspektów osobowości badanego.

Tam gdzie tata widzi wilka, mama znajduje motylka

Działania tych instytucji wspiera Stowarzyszenie Praw Ojców, prawdziwa kopalnia pokrzywdzonych przez testy projekcyjne. To ojcowie, którym ograniczono lub odebrano prawa do kontaktów z dziećmi, bo w atramentowych plamach widzieli krew, odcięte głowy, fragmenty postaci (to łatwe w przypadku tablic szaroczerwonych, sprawdźcie sami na stronie Sceptyków lub w Wikipedii) lub groźne zwierzęta, przerażające maski, podczas gdy mamy widziały na ogół motyle, kwiaty, zwierzęta mocno futerkowe.

Tak jak pan Tomek (37 lat, grafik komputerowy), który na kilka lat został pozbawiony normalnych kontaktów z córką Tosią, ponieważ plamy atramentowe nieodparcie przywodziły mu na myśl postacie z gier komputerowych, podczas gdy byłej partnerce (przedszkolance z zawodu!) głównie postaci bajkowe i futerkowe zwierzęta leśne. Tylko determinacji mojej i wsparciu przyjaciół udało mi się przedrzeć przez procedury, kolejne testy, odwołania. Teraz opiekuje się Tosią naprzemian z byłą żoną, dogadujemy się. - Ale kilka ważnych lat nam umknęło - wzdycha.

Jemu się udało. Pisząc, rozmawiając o szkodliwości testów projekcyjnych pomogą uratować wiele fajnych rodzicielskich więzi, zaoszczędzić wielu cierpień. Obrona testów projekcyjnych podczas gdy istnieją inne, lepsze, rzetelne metody diagnostyczne po prostu nie ma sensu.