Stowarzyszenie "Stop Manipulacji"
00-363 Warszawa, ul Nowy Świat 54/56 III piętro
e-mail: stopmanipulacji (at) tlen.pl


<<- Powrót do strony glównej

<- Poprzednia strona

 Nasze artykuły

Wytwórnia pedofilów

Malina Błańska
"Nie" nr 24/2009, 11 czerwca 2009
 

O przemocy w rodzinie, Sejmie i sądzie "NIE" rozmawia z psychologiem TOMASZEM WITKOWSKIM, współautorem akcji "Stop manipulacji".
 

Malina Błańska: Jak Pan ocenia proponowane zmiany w ustawie o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie?
Tomasz Witkowski: Jak można zaostrzać restrykcje wobec zjawiska, skoro nie znamy nawet jego rozmiaru.

MB: Są przecież badania! 2/3 dorosłych Polaków było świadkami przemocy w rodzinie. Tragedia...
TW: Co ta liczba dla pani oznacza?

MB: Że w dwóch rodzinach na trzy stary okłada mamusię, czasami dzieci...
TW: Nie. Ona nie znaczy nic. Wystarczy, że w jednej rodzinie na osiedlu mąż bije żonę tak, że wszystkie 100 rodzin mieszkających obok to słyszy. Są już świadkami. Przeraża mnie, gdy słyszę o takich badaniach.

MB: Mówi Pan o wadach istniejącej już ustawy. Do tej pory uważano, że podstawową jej wadą jest brak zapisów pozwalających na szybkie ukaranie sprawcy. Przymusowe odseparowanie od żony i dzieci. W projekcie ten problem jest już jednak rozwiązany...
TW: Nie chcę mówić o oczywistej potrzebie pomagania ofiarom. Ta ustawa daje jednak możliwość krzywdzenia niewinnych osób. Zaostrzenie ustawy spowoduje więcej fałszywych oskarżeń. Nie pociąga ona bowiem do odpowiedzialności karnej osób pomawiających o takie czyny ani biegłych nierzetelnie sporządzających opinie.

MB: Biegłych?
TW: Kilka lat zajmuję się problemem przemocy w rodzinie i ogromne zastrzeżenia budzą we mnie biegli powoływani przez prokuraturę i sąd. Znam wiele przypadków, gdy biegły sądowy okazywał się psychologiem wynajmowanym prywatnie przez matkę dziecka. W Polsce molestowanie diagnozuje się za pomocą testów projekcyjnych. Jest to metoda wyrosła z najstarszej w obrębie psychologii pseudonauki ? psychoanalizy. Psycholog każe dziecku narysować drzewo, dom, siebie?

MB: I potem sprawdza, czy w tych bazgrołach nie przejawiają się treści wyparte?
TW: Mechanizm wyparcia nie został udowodniony przez ponad 100 lat, czyli od czasu ogłoszenia. W najnowszym podręczniku do psychologii pod redakcją prof. prof. Strelaua i Dolińskiego testy te wymienione są w grupie metod bezwartościowych.

MB: Dlaczego biegli nadal z nich korzystają?
TW: Ignorancja psychologów i światopogląd decydują o tym, że stosują te metody. Sądy skazują mężczyzn za molestowanie dzieci na podstawie agresywnej kreski i pokolorowanej na czerwono spódniczki. W ustawie nie ma słowa na temat poprawienia jakości tych diagnoz. Facet nie ma szans uniknąć wyroku. Napisałem wiele ekspertyz o materiale dowodowym przedstawianym przy ściganiu mężczyzn niesłusznie oskarżonych o molestowanie. Ze znanych mi przypadków tylko jednemu udało się wykaraskać z oskarżeń.

MB: Może tylko on był niewinny?
TW: Udało mu się, bowiem żona oprócz niego oskarżyła o molestowanie jeszcze 8 osób. Babkę, wujka, ciocię... Być może to otworzyło sądowi oczy, bo na pewno nie opinia biegłego. W niej było jasne - molestował.

MB: Skąd Pan wie, że faceci są bezzasadnie oskarżani?
TW: Ja ich ani nie usprawiedliwiam, ani nie bronię. Wypowiadam się jedynie na temat opinii i ekspertyz biegłych. Na ich podstawie nie wolno mówić, czy dziecko było molestowane.

MB: Ofiara molestowania jest również przesłuchiwana.
TW: Traktowanie małoletnich jak dorosłych świadków jest kolejną wadą tej ustawy. Nawet 3-letnie i młodsze dzieci stają przed sądem. Pomijam traumę, którą przeżywa dziecko. Na takich zeznaniach cierpi prawda.

MB: Wykorzystywane dzieci celowo kłamią w zeznaniach? Przegina Pan...
TW: Bez premedytacji, oczywiście. Nauka dowodzi, że dziecko nie ma prawa pamiętać niektórych rzeczy. Znam sprawę, w której ojciec 8 lat temu został oskarżony o molestowanie 2-, 3-letniego dziecka. W tej chwili dziecko zostało wezwane na świadka i w wieku 10 lat zeznaje, co działo się w okresie, gdy miało 2-3 lata. I to zeznaje ze szczegółami. Opisuje kolor ścian...

MB: Widać traumatyczne przeżycia mocno odciskają się w pamięci. Dokładnie pamiętam, gdy w wieku 3 lat się poparzyłam.
TW: Pani pamięta czy mama pani opowiadała?

MB: Jedno i drugie.
TW: A może tylko drugie? W literaturze rozwoju dziecka powszechnie przyjęta jest granica tzw. amnezji wczesnodziecięcej. To okres do 3. roku życia. Żadnymi znanymi nauce metodami nie można dotrzeć do wspomnień z tego okresu. Duży udział we wmawianiu molestowania mają psycholodzy i psychoterapeuci, którzy wyspecjalizowali się w pytaniach sugerujących. Szacuje się, że w Stanach Zjednoczonych, w państwie, które ma już za sobą apogeum szaleńczej walki z molestowaniem, milion rodzin zostało rozbitych przez terapeutów indukujących fałszywe wspomnienia.

MB: Matki i psychologowie faszerują dzieci kłamstwami, a one powtarzają je przed sądem?
TW: Specjalistka od badań nad pamięcią Elizabeth Loftus przeprowadziła eksperyment. Grupę dzieci wysłała do Disneylandu, a potem przepytała je ze spotkania z Królikiem Bugsem. Jak to było, gdy spotkali królika? Czy spotkali go pod karuzelą, czy obok wózka z watą cukrową? Po odpowiedniej dawce pytań sugerujących większość dzieci przypominała sobie spotkanie z królikiem. Opowiadały je szczegółowo. A prawda jest taka, że nie miały prawa spotkać go w Disneylandzie, bo jest to postać stworzona przez Warner Brothers.

MB: Pytania sugerujące to w tym przypadku: czy boisz się, jak tatuś cię dotyka?
TW: Albo: jak bardzo boisz się, gdy dotyka? Oglądałem stenogramy z rozpraw, podczas których psycholog wmawiał dziecku, że było molestowane. To trwało godzinami, aż do momentu olśnienia, w którym dziecko ?przypominało? sobie. Dziecko patrzy na mamę. Na grymas jej twarzy. Chce zadowolić dorosłych. Jak może się bronić ojciec? Zazwyczaj nie jest on nawet przesłuchiwany. Wystarczy opinia biegłego i świadkowie żony. Projekt, podobnie jak poprzednia ustawa, nie pokazuje mechanizmów dających oskarżonemu o molestowanie możliwość obrony.

MB: Istnieją możliwości odwołania, podważenia opinii.
TW: Opinia, proszę pamiętać, jest opinią. Nie karze się za opinie. Często spotykam się z sytuacją, gdy moje ekspertyzy, w których wskazuję na błędy naukowe tych opinii, nie są przyjmowane jako dowód w sprawie. W ramach zadośćuczynienia sąd wzywa jeszcze raz tego samego biegłego, który pod przysięgą daje słowo, że diagnozę sporządził na podstawie najlepszych zasad sztuki, jakie zna. I ta przysięga jest wiążąca dla sądu.

MB: Jak Pan się czuje z tym, że Pana robota jest wyrzucana do kosza?
TW: System uległ ideologii, w której każda rodzina jest siedliskiem patologii. Wraz Barbarą Gujską z Polskiego Towarzystwa Higieny Psychicznej napisaliśmy do Ministerstwa Sprawiedliwości pismo, w którym wskazaliśmy błędy, pseudonaukowy charakter opinii biegłych i informowaliśmy, że na ich podstawie nie wolno podejmować decyzji. A już tym bardziej wsadzać do więzienia za pedofilię. W odpowiedzi otrzymaliśmy instrukcję; jak odwołać biegłego sądowego.

MB: Jest Pan jednym z autorów protestu przeciw wpisywaniu wróżek i astrologów na listę zawodów.
TW: Niech ludzie wierzą sobie nawet w skrzaty sikające do mleka. Nie chcę jedynie, aby państwo w XXI w. finansowało bezrobotne wróżki. Aby w charakterystyce zawodu - rządowym dokumencie - nie stało, że jasnowidz posługuje się teleportacją. To stwierdza istnienie zjawisk, których przecież nie ma.

MB: W Sądzie Najwyższym odnotowano precedens powołania na biegłego radiestety. Sąd, opierając się na jego opinii, wydał wyrok.
TW: Klasyfikacja zawodów jest przecież podstawą do powoływania biegłych. Sprawny prawnik, odwołując się do precedensu, może powołać na biegłego wróżkę.

Rozmawiała
MALINA BŁAŃSKA